
Ostatnio kot sąsiada wygłodzony rozwala mi kosz ze śmieciami w poszukiwania jedzenia. Córka dała obok kosza talerzyk i dokarmiamy .Jestem w szoku ponieważ znam tych ludzi ,wiem że pracują i stać ich na jedzenie. Dlaczego więc nie pomyślą o tych mniejszych braciach. Na prawdę nie stać ich na worek karmy dla kota.? Zawsze jak widzę coś takiego to mi się nuż w kieszeni otwiera serio. Ja nawet ptakom kupuję i mam powieszony karmnik na drzewie.
Bóg nam zlecił na ziemi opiekowanie się zwierzętami ,dokarmianie i leczenie. To nie wymysł ,to prawda.