Dla Wenus... 😍

Previous Topic Next Topic
 
classic Klasyczny list Lista threaded Wątki
49 wiadomości Opcje
1234567
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

szuw
Administrator
Przylażczka napisał/a
.Za zdrowie odpowiedzialna jest głównie podświadomość i właściwa współpraca z nią świadomego Ja. Jeśli przekonamy ją, że zasługujemy na karę, to prawdopodobnie zafunduje nam chorobę, jeśli damy się przestraszyć manipulantom, to zafundujemy sobie chorobę bez względu na to, czy się zaszczepimy czy nie. Bo jeśli nie tę chorobę, to inną.

Tyle chciałam powiedzieć w temacie odpowiedzialności za siebie i innych.

A co z ludźmi, którzy bardzo, bardzo chcą żyć (mają dla kogo żyć i mają jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie), a mimo wszystko dopadają ich  różne nieuleczalne choroby?

Nie znam się na podświadomości, o której piszesz, ale to byłoby piękne, żeby do zdrowego i długiego życia wystarczała podświadomość  i odpowiednie nastawienie :)

PS. To ja zaraz zaprogramuje swoją podświadomość na 150 lat dobrego, ziemskiego życia i sokoli wzrok, żebym zdążył wszystkie książki przeczytać (czekające w kolejce) :)
Wybacz, jeśli nie odpisuję na komentarze. Nie ignoruję Cię. Najczęściej nie mam czasu na forumowe pisanie...
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

Jola! :)
Ten post był aktualizowany .
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez szuw
szuw napisał/a
Przylażczka napisał/a
A już największym barbarzyństwem jest nakaz noszenia maseczek, zwłaszcza w przestrzeni otwartej, kiedy wiadomo (mam nadzieję, że Magowie o tym wiedzą), że energetyzowanie ciała, żeby podświadomość miała na czym pracować jest sprawą najistotniejszą, a odbywa się to przede wszystkim przez umiejętny, głęboki, niezakłócony niczym oddech.

Tyle chciałam powiedzieć w temacie odpowiedzialności za siebie i innych.
To ciekawe, ponieważ w wielu krajach Azji,  maseczki były popularne na ulicach wiele lat przed pandemią.  Już dawno temu mówiło się o modzie na maseczki np. w Japonii, Korei.

Ludzie nosili je (i chyba nadal noszą), aby chronić swoje drogi oddechowe przed kurzem, pyłem, smogiem, spalinami i innym „dobrobytem” serwowanym na ruchliwych ulicach miast.

Czyli nakładają te maseczki, aby chronić właśnie swoje drogi oddechowe i mieć w dłuższej perspektywie zdrowy i niezakłócony oddech ;)



PS. Maseczki w parkach, w lasach -  tutaj się zgodzę, że brakuje w tym sensu.

Jednak uważam, że maseczki są przydatne na ruchliwych skwerach, ulicach itp.

A cała propaganda antymaseczkowa prowadzi też do tego, że niektórzy ludzie nie chcą ich zakładać  nawet w sklepach czy komunikacji miejskiej...

Niektórzy zasłaniają się tym, że mają problem z oddychaniem w maseczce. W takim wypadku mogą się chyba postarać o lekarskie zaświadczanie zwalniające ich z zakładania maseczki.

Przyznam Marcin, że bardzo nie podoba mi się stwierdzenie "nie dbasz o siebie, to przynajmniej dbaj o innych", bo można w drugą stronę: "dbam o innych kosztem swojego zdrowia"...

Problem z oddychaniem mogą mieć osoby nie do końca tego świadome, nawet ty.
Nigdy nie wiadomo co tli się w naszym organizmie i jak w danym momencie zareaguje, bo maseczka ogranicza dopływ powietrza i to jest fakt niezaprzeczalny.
Także trudno wymagać, by mieć takie zaświadczenie od lekarza.

Inna sprawa, zakładając, że ktoś jednak ma takie pisemko, to presja otoczenia często bywa tak toksyczna, że dana osoba woli się męczyć w masce, niż tłumaczyć każdemu, że nie może maski nosić.

Ale zasadnicza kwestia, zachorujesz, to bierz odpowiedzialność na siebie, zamiast szukać winnych dookoła.

Boisz się, to trzymaj dystans, odległość chroni bardziej niż maseczka. Jeśli nie przestrzegasz tych zasad, to w razie zachorowania pretensje miej do siebie, a nie osób, które maski nie noszą.
No wybacz....! :)
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

Przyłaszczka
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez szuw
szuw napisał/a
Przylażczka napisał/a
A już największym barbarzyństwem jest nakaz noszenia maseczek, zwłaszcza w przestrzeni otwartej, kiedy wiadomo (mam nadzieję, że Magowie o tym wiedzą), że energetyzowanie ciała, żeby podświadomość miała na czym pracować jest sprawą najistotniejszą, a odbywa się to przede wszystkim przez umiejętny, głęboki, niezakłócony niczym oddech.

Tyle chciałam powiedzieć w temacie odpowiedzialności za siebie i innych.
To ciekawe, ponieważ w wielu krajach Azji,  maseczki były popularne na ulicach wiele lat przed pandemią.  Już dawno temu mówiło się o modzie na maseczki np. w Japonii, Korei.

Ludzie nosili je (i chyba nadal noszą), aby chronić swoje drogi oddechowe przed kurzem, pyłem, smogiem, spalinami i innym „dobrobytem” serwowanym na ruchliwych ulicach miast.

Czyli nakładają te maseczki, aby chronić właśnie swoje drogi oddechowe i mieć w dłuższej perspektywie zdrowy i niezakłócony oddech ;)



PS. Maseczki w parkach, w lasach -  tutaj się zgodzę, że brakuje w tym sensu.

Jednak uważam, że maseczki są przydatne na ruchliwych skwerach, ulicach itp.

A cała propaganda antymaseczkowa prowadzi też do tego, że niektórzy ludzie nie chcą ich zakładać  nawet w sklepach czy komunikacji miejskiej...

Niektórzy zasłaniają się tym, że mają problem z oddychaniem w maseczce. W takim wypadku mogą się chyba postarać o lekarskie zaświadczanie zwalniające ich z zakładania maseczki.
Nie potrafię Ci odpowiedzieć na pytanie, skąd taka głupia moda na noszenie maseczek w Azji. Tak samo nie umiem Ci powiedzieć, dlaczego kobiety noszą szpilki. Mogę tylko współczuć Azjatom oraz sobie, kiedy zakładam wysoki obcas

Każdy ma problem z oddychaniem w maseczkach i najczęściej ludzie w sklepach noszą je na brodzie, zakrywając tylko usta. No i ma to sens, gdyż powinno się dostarczać tlen do organizmu przez nos. Wiem również, że zakupy w maseczce nie sprawiają mi żadnej przyjemności. Ograniczam się do absolutnego minimum, żeby jak najszybciej pozbyć się maseczki.
🦋🦋🦋
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

Przyłaszczka
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez szuw
szuw napisał/a
Przylażczka napisał/a
.Za zdrowie odpowiedzialna jest głównie podświadomość i właściwa współpraca z nią świadomego Ja. Jeśli przekonamy ją, że zasługujemy na karę, to prawdopodobnie zafunduje nam chorobę, jeśli damy się przestraszyć manipulantom, to zafundujemy sobie chorobę bez względu na to, czy się zaszczepimy czy nie. Bo jeśli nie tę chorobę, to inną.

Tyle chciałam powiedzieć w temacie odpowiedzialności za siebie i innych.

A co z ludźmi, którzy bardzo, bardzo chcą żyć (mają dla kogo żyć i mają jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie), a mimo wszystko dopadają ich  różne nieuleczalne choroby?

Nie znam się na podświadomości, o której piszesz, ale to byłoby piękne, żeby do zdrowego i długiego życia wystarczała podświadomość  i odpowiednie nastawienie :)

PS. To ja zaraz zaprogramuje swoją podświadomość na 150 lat dobrego, ziemskiego życia i sokoli wzrok, żebym zdążył wszystkie książki przeczytać (czekające w kolejce) :)
A jesteś pewny, że ci ludzie, o których piszesz bardzo chcą żyć? Bo ja nie. Na świecie zawsze jest dużo do zrobienia, ale po drugiej stronie przestaje to być aż tak ważne. Poza tym można wszystko dokończyć w kolejnym życiu

Sprawa z podświadomością jest bardziej skomplikowana i owszem da się ją programować, ale nie w ten sposób. Z podświadomością trzeba pracować, czasem ją rozpieszczać, ale generalnie przekonywać, że jest się dobrym człowiekiem, bo ona jest bardzo czuła na wszelkie przejawy zła. Na pewno coniedzielne bicie się w pierś i mówienie:" moja wina" nie służy zdrowiu.

Życzę Ci zatem owocnej pracy z podświadomością i przeczytania wszystkich stojących w kolejce książek.
🦋🦋🦋
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

MaryLou
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez Sputnik
Sputniku,i to w Tobie najbardziej cenie,ze nie jestes bawidamkiem forumowym. Nigdy nie wymagalam od mezczyzn bycia zabawianą. To instrumentalne podejscie i obce mi. Taka kobieta stawia sie od razu w pozycji barbie. Wydaje jej sie,ze jest szyja, a gościowi sie łasi: "ach ty moja glowo". I mimo ze panowie to lubia takie kadzenie,to...nie ze mna takie nry brunner:)))
PS. Co do nutki zazdrosci...Hmm.nie wiem czego moglabym zazdroscic Wenus... tej huzdawki?;)Czy tego ze pech ja trapi? W sumie to jej wspolczuje..jakos to zycie jej nie rozpieszcza.../// Niech zdrowieje dziewczyna! Tyle ludzi juz przechorowalo i nie robilo rabanu.../// No ale jak u pana Kochanowskiego "szlachetne zdrowie nikt sie nie dowie jako smakujesz az sie zepsujesz":))
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

Przyłaszczka
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez szuw
szuw napisał/a
Przylażczka napisał/a
.Za zdrowie odpowiedzialna jest głównie podświadomość i właściwa współpraca z nią świadomego Ja. Jeśli przekonamy ją, że zasługujemy na karę, to prawdopodobnie zafunduje nam chorobę, jeśli damy się przestraszyć manipulantom, to zafundujemy sobie chorobę bez względu na to, czy się zaszczepimy czy nie. Bo jeśli nie tę chorobę, to inną.

Tyle chciałam powiedzieć w temacie odpowiedzialności za siebie i innych.

A co z ludźmi, którzy bardzo, bardzo chcą żyć (mają dla kogo żyć i mają jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie), a mimo wszystko dopadają ich  różne nieuleczalne choroby?

Nie znam się na podświadomości, o której piszesz, ale to byłoby piękne, żeby do zdrowego i długiego życia wystarczała podświadomość  i odpowiednie nastawienie :)

PS. To ja zaraz zaprogramuje swoją podświadomość na 150 lat dobrego, ziemskiego życia i sokoli wzrok, żebym zdążył wszystkie książki przeczytać (czekające w kolejce) :)
Dodam jeszcze, bo chyba to nie daje mi spać, podświadomości nie programujemy raz a dobrze, ale z nią pracujemy codziennie. Ona jest doskonałym obserwatorem i szybko się uczy, ale trudno ją oduczyć nawyków z dzieciństwa. Nie wiem, czy to jest wystarczająco przejrzyste, jeśli nie, to nie będę podawać gotowej instrukcji, bo to wiedza tajemna, tylko dla gotowych. żeby ją przyjąć.

W kwestii zdrowia, uzupełnię, jest jeszcze jeden moment, kiedy podświadomość może nam zafundować chorobę. Kiedy mówimy lub myślimy, że nie mamy czasu, kiedy jesteśmy zmęczeni, nie dbamy o relaks. Wtedy ona przejmuje sprawy w swoje ręce i nas zmusza do odpoczynku poprzez zachorowanie nas. Ponieważ podświadomość spełnia nasze pragnienia najkrótsza i najszybszą drogą. Dlatego tak ważne jest, żeby uważać na to, czego się pragnie

I na koniec perełka: nie wolno w pracy z podświadomością używać słowa: "nie". Czyli w wielkim skrócie błędem jest mówienia: "nie chcę być chory", bo w tym przekazie tego "nie" dla podświadomości nie ma. Dla niej więc to zdanie będzie brzmiało: "chcę być chory".

No i to w wielkim skrócie by było na tyle z życiowych mądrości.
🦋🦋🦋
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

Przyłaszczka
W odpowiedzi na pojawiła się wiadomość opublikowana przez MaryLou
MaryLou napisał/a
Sputniku,i to w Tobie najbardziej cenie,ze nie jestes bawidamkiem forumowym. Nigdy nie wymagalam od mezczyzn bycia zabawianą. To instrumentalne podejscie i obce mi. Taka kobieta stawia sie od razu w pozycji barbie. Wydaje jej sie,ze jest szyja, a gościowi sie łasi: "ach ty moja glowo". I mimo ze panowie to lubia takie kadzenie,to...nie ze mna takie nry brunner:)))
PS. Co do nutki zazdrosci...Hmm.nie wiem czego moglabym zazdroscic Wenus... tej huzdawki?;)Czy tego ze pech ja trapi? W sumie to jej wspolczuje..jakos to zycie jej nie rozpieszcza.../// Niech zdrowieje dziewczyna! Tyle ludzi juz przechorowalo i nie robilo rabanu.../// No ale jak u pana Kochanowskiego "szlachetne zdrowie nikt sie nie dowie jako smakujesz az sie zepsujesz":))
 Przeprasza, że się wtrącę, Lwiczko/ Cieszę się, że się o facetów nie pobijemy
Ja potrzebuję, nie wymagam od mężczyzny, ale potrzebuję błazeństw jak kwiat wody, bo sama jestem smutna, bardzo smutna i bez tych błazeństw zwyczajnie usycham.
Pozdrawiam
🦋🦋🦋
Odpowiedz | Wątki
Otwórz ten post w widoku wątku
|

Re: Dla Wenus... 😍

MaryLou
Ten post był aktualizowany .
Jejku Przylazdzko,czyli jak obok Ciebie nie ma błazna to .....??Wole nie myslec co dalej..////
Oj tam,ja o facetow nigdy sie nie biłam,nawet "oddawalam" choc kochalam...ale jak widzialam harpie czyhajace nan to wolalam ustapic pola..Normalnie Matka Teresa ze mnie :))))Ale..po co mi facet o ktorego musze zabiegac? Nie musi mnie rozbawiac,ale..walczyc o mnie jak najbardziej! Wojownik to cecha juz coraz rzadziej widywana.../a jednak ksiezniczka:)))/
Milej niedzielki,ja dzis wirtualnie spaceruje po Skopje i Saint Tropez z Przewodnikami bez Granic..:)Odswiezam bo tam moja stopa realnie juz była:) Choc powinnam zobaczyc spektakl aktorow naszych na powietrzu...ale...zimno!!!///Stesknilam sie za sztuka zywą...Bylas juz gdzies,koncert, kino,spektakl etc?
No a juz niebawem wypoczynek nad polskim morzem, zas a na jesieni jakies poludnie Europy by sie przydalo..Slowenia mnie nęci..Skoro paszporcik covidowy juz bedzie, to po co czekac...:) na Floryde i do Wyoming gdzie one nie obowiązuja sie nie wybieram:))Szkoda czasu na rozkminianie maseczek,covida srovida,..zaraz propaganda i zycie nakreci czwarta fale i jesienia utkniemy w domach. Teraz trzeba zyc! I dbac o zdrowie swoje i ludzi obok:) Trzymajmy sie!
1234567